Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Treść tego bloga i całą tę historię dedykujemy naszej najdroższej Ani,
która była z nami, gdy rodził się pomysł na bloga i jego fabuła. Swoją drogą, gdyby nie jej rola, nawet byśmy nie pomyślały o pisaniu. Dziękujemy ;*
Prolog
Cześć!
Jesteśmy Lizzie i Allie. Nudziło nam się, więc postanowiłyśmy założyć bloga o Hermionie. Nie będzie to jednak zwykły blog, ale coś w rodzaju opery mydlanej lub mody na sukces. Serdecznie zapraszamy ;)
Ten blog i całą jego treść dedykujemy Ani, naszemu wsparciu i podporze ;*
A oto Prolog:
Na parapecie siedziała para i obejmowała się czule. Nie zwracała uwagi na przechodzący obok tłum, który zmierzał w kierunku Wielkiej Sali. Dziewczyna miała burzę brązowych loków i orzechowe oczy. Chłopak, który ją obejmował był rudy, piegowaty i wysoki. Jego wzrost rzucał się w oczy, nawet gdy jego ciało spoczywało na jakiejś powierzchni. Był to początek wiosny. Ron i Hermiona powinni iść już na śniadanie, ale woleli pobyć jeszcze chwilę ze sobą, zanim rozpoczną się lekcje. Nie lubili poniedziałków. Był to dzień, w którym mieli tylko jedną, wspólną lekcję - eliksiry na ostatniej godzinie.
- Ej zakochani! Pora wrócić z krainy marzeń do poniedziałkowego zgiełku! - wrzasnęła dziewczyna z długimi, rudymi włosami, dokładnie takiego samego odcienia, jak te Rona.
- Ginny, jesteś okrutna - odrzekł chłopak z wyrzutem.
- Może, ale mam dosyć tego waszego migdalenia. Kto by przypuszczał, że mój braciszek jest takim romantykiem, że potrafi się zwlec o piątej rano, by popatrzeć ze swoją ukochaną na niebo, które początkowo ciemne staję się coraz jaśniejsze, aż w końcu...
- Uspokój się młoda, nieromantyczna kobieto. A tak dokładnie gdzie zgubiłaś tego swojego drania, Harry'ego?
- Na śniadaniu. Hermiono, co tak milczysz?
- Ja? Zamyśliłam się tylko. Dziś profesor odda nasze wypracowania z numerologii i...
- Materialistka. Jak rozmyśla, to o ocenach - Hermiona się skrzywiła
- Nie chcę wam przerywać - zakpił Ron - Ale na stole czeka ciepła, pyszna jajecznica.
- Mój brat wrócił! Możemy już iść.
Cała grupka ruszyła w kierunku Wielkiej Sali. Hermiona przygryzła wargę. Pogrążyła się w myślach. Zastanawiała się, jak doszło do tego, że chodzi z Ronem. Owszem, darzyła go uczuciem, ale zapewne nie należało ono do tych, które wywołuje gorąco na całym ciele i motyle w brzuchu. Hermiona kochała Rona jak brata, wiedziała że zawsze może na niego liczyć, i że nigdy jej nie zawiedzie. Ale czemu się z nim związała? Czemu robi mu złudne nadzieje? Nie potrafiła odpowiedzieć sobie na te pytania. A przynajmniej jeszcze nie teraz.
Spojrzała na Rona, wydawał się taki szczęśliwy. Odkąd zostali parą z jego twarzy nie schodził promienny uśmiech. Dziewczyna poczuła wyrzuty sumienia. "Jestem okropną egoistką" pomyślała. Na śniadaniu nie odezwała się ani słowem. "Muszę jakoś z tego wybrnąć" pomyślała w momencie, gdy zadzwonił dzwonek. Hermiona wzięła torbę i ruszyła na Numerologię.

Głosuj (0)
Napisały: Lizzie & Allie; 20:39:07 29/06/2010 [
Powrót]
Wyraź opinię
Autor: :)
Data i czas: 20:28:27 2/07/2010
Dane:: {email} || brak www IP: 83.10.71.80
Treść:
zapowiada się fajnie ;) nie moge się doczekać dalszego ciągu.
pozdrawiam
Autor: Dorota
Data i czas: 19:45:27 2/07/2010
Dane:: {email} || brak www IP: 80.52.130.234
Treść:
cóż za pełen metafor tekst, piszcie piszcie, zobaczymy co z tego wyniknie.